• Archiwum kategorii Pawilony handlowe
  • Targowiska gminne w Łopusznie i Rudkach przejdą modernizację

    Unijny Program Rozwoju Obszarów Wiejskich jest jednym z głównych źródeł finansowania modernizacji targowisk miejskich i gminnych w Polsce. Nie inaczej jest w przypadku gmin Łopuszno oraz Rudki w województwie świętokrzyskim. Pieniądze otrzymały również Nowa Słupia, Klimontów, Zawichost, Iwani-ska, Skalbmierz oraz Ostrowiec Świętokrzyski. Dofinansowanie zostanie przeznaczone na inwestycje mające na celu istotną poprawę komfortu handlu na tamtejszych targowiskach.

    Dla przykładu Gmina Łopuszno, która otrzymała niecały milion złotych zmodernizuje tamtejszy plac targowy przy ul. Włoszczowskiej. Pojawią się np otwarte wiaty handlowe i to w niemałej ilości, bo aż 50. Pawilony handlowe jednak tez będą, lecz w mniejszości. Będzie ich trzynaście. Oczywiście teren zostanie wyrównany i pokryty kostką brukową oraz oświetlony. Jak widać targowiska miejskie i gminne pomimo ekspansji marketów cieszą się popularności i będą nadążać za rosnącymi wymaganiami konsumentów.

     



  • Centra przesiadkowe, czyli przestrzeń miejska w nowym wydaniu

     

    Nowa perspektywa środków z Unii Europejskiej przyniesie nam z pewnością jeden duży zasadniczy wysyp inwestycji związanych z budową centrów przesiadkowych, czyli miejsc, na których bez problemowo przesiądziemy się z jednego środka komunikacji na drugi, a szczególnie z samochodu i roweru na pociąg, autobus lub tramwaj.

    Centra przesiadkowe składają się najczęściej z dużej wiaty lub kilku mniejszych, peronów postojowych, parkingów dla samochodów oraz rowerów, pawilonów handlowych lub gastronomicznych, toalety publicznej oraz szeregu elementów małej architektury. Ich funkcjonalność uzależniona będzie od tego czy faktycznie zaczną spełniać swoja role i mieszkańcy będą chcieli z nich korzystać.

    Czarny scenariusz to funkcja ładnych pętli autobusowych/tramwajowych. Stanie się tak, jeśli nie będzie odpowiednich zachęt do zmiany środka transportu, lub będzie to nie tak płynne jakbyśmy tego oczekiwali lub też oczekiwanie pod wiatą przystankowa na takim centrum przesiadkowym okaże się zbyt czasochłonne, a środek transportu będzie nie tak wygodny i nie tak szybko dotrzemy nim w wyznaczone miejsce jakbyśmy sobie tego życzyli.



  • Bom na targowiska przeminął i co dalej?

    Program Mój Rynek realizowany był przez poprzedni rząd ze środków przedniej perspektywy unijnej, a konkretnie Programu Obszarów Wiejskich. Wykonano kilkaset targowisk na terenie całego kraju o różnych standardach i formach zabudowy. Warunkiem otrzymania dofinansowania była lokalność sprzedawanych produktów oraz ilość mieszkańców gminy nieprzekraczająca 50 tyś.

    Program wpłynął na istny boom w ilości budowanych lokalnych targowisk miejskich, gminnych oraz sołeckich w Polsce. Miejsca tego typu dzięki dogodnej lokalizacji są istotnym elementem infrastruktury. Ich architektura nie rzadko przypominała jednak czasy początków transformacji, stalowe blaszane budki oraz szczęki itp.  Z pewnością pod tym względem osiągnięty został pełny sukces. Czy jednak zawsze były to inwestycje trafione i oczekiwane przez kupców?

    Tutaj bywało różnie. Często protesty wiązały się z podwyżkami czynszów na terenie nowych targowisk, zmianą ich lokalizacji lub błędami konstrukcyjnymi pawilonów handlowych, które albo przeciekały, miały zbyt krótkie daszki, albo też wady konstrukcyjne. Dużo zależało tutaj od doświadczenia projektantów oraz firmy wykonującej tego typu inwestycję. Są również targowiska, które z racji małego zainteresowania przez kupców pełnią inne role np. parkingu.

    Co by jednak nie pisać to program przyniósł dużo dobrego dla tego typu formy handlu oraz lokalnych społeczności. Wiele osób przyzwyczajonych do wygodnej formy kupna w hipermarketów znów odkryło targowiska miejskie, gdzie z pewnością zdrowsze produkty można teraz kupić w bardziej komfortowych warunkach i rozsądnej cenie.

    Program się zakończył, a co z tym związane ilość inwestycji w nowe targowiska drastycznie spadła. W chwili obecnej tego typu budowy w związku z brakiem możliwości uzyskania tak dużego dofinansowania są bardzo skrupulatnie planowane i realizowane. Modernizowane będą więc tylko te targowiska gdzie będą na to środki finansowe, albo zrzeszenia kupców, prywatnego inwestora albo samorządu. Najważniejsze, jest, aby tego typu forma sprzedaży nadal funkcjonowała, bo nie od dziś wiadomo, że żaden, hipermarket jej nigdy nie zastąpi.



  • Targowiska w Polsce wchodzą w XXI wiek.

    Nawiązując do poprzedniego wpisu trzeba przyznać, że chyba w każdym województwie w Polsce buduje się teraz targowiska. Dla przykładu w województwie kujawsko-pomorskim są to inwestycje w Wąbrzeźnie, Pakości, Janikowie, Baruchowie, Jabłonowie Pomorskim, Czernikowie. Więcborku, Sępólnie Krajeńskim, Kowalewie Pomorskim i Skrwilnie. Cała ta targowiskowa rewolucja jest dzięki środkom z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013. Warunkiem była liczba mieszkańców: do 50 tys.

    Targowiska są wyposażone w komfortowe pawilony handlowe, daszki, zadaszenia, wybrukowane nawierzchnie, toalety publiczne, oświetlenie, niezbędne przyłącza itp. infrastrukturę. Wszystko wydaje się brzmieć bardzo entuzjastycznie. Najważniejsze jednak by mieszkańcy tych miejscowości przekonali się do tych nowych targowisk i chętnie je odwiedzali, bo bez nich takie inwestycje sensu na pewno nie mają. Warto tez pamiętać, że na targowiskach dostaniemy zdrowsze produkty od osób, które często same je hodują lub wytwarzają i nie wzbogacamy wtedy zagranicznej sieci handlowej. Wspierajmy naszych Panie i Panowie.



  • Galeria w miejscu wiat i targowiska.

    W całym kraju handel pod chmurka zmienia swoje oblicze. Targowiska w dużej mierze dzięki środkom unijnym się unowocześniają, znikają stare zardzewiałe wiaty i pawilony handlowe, a zastępują je nowe, estetycznie i funkcjonalnie zaprojektowane obiekty. Często jednak bywa także zamiast targowiska po liftingu powstaje coś innego.

    Mowa tu oczywiście o małych galeriach handlowych, które w ten sposób oferują jeszcze bardziej komfortowe warunki, niż targowiska. Są to jednak obiekty droższe, co często przekłada się potem na czynsze. Czy tak będzie w Gorzycach czas pokaże. Z pewnością poprawi się wizerunek miasta oraz konkurencyjność lokalnych kupców i to choćby niech będzie zachęta do tego typu inwestycji.



  • Kupcy w Łomży nie chcą na nowe targowisko miejskie.

    Nie od dziś wiadomo, że urzędnicze pomysły nie zawsze są trafne lub maja dużo wspólnego z rzeczywistością. Budowa nowej Hali targowej w Łomży to oczywiście inwestycja jak najbardziej słuszna. Jednak jak to potocznie się mówi ”diabeł tkwi w szczegółach”. Hala, w której jest 85 pawilonów oraz wiata na 90 stanowisk jest gotowa, ale z ponad pół rocznym opóźnieniem. Gdyby go nie było, może i obecnej sytuacji można byłoby uniknąć.

    Kupcy mogą się na nowe targowisko miejskie już przenosić, ale nie zrobili tego, bo okres przedświąteczny to dla nich prawie najlepszy czas w roku. Swoje nowe miejsca muszą przecież własnymi siłami przystosować i zorganizować, bo pawilony np. nie maja światła, a posadzka to czysty beton. Wszystko wskazuje wiec na to, ze nowe targowisko miejskie powoli ruszy dopiero po świętach, kiedy kupcy zaczną się tam aklimatyzować.



  • Legnica nadal bez dworca PKS wraz z poczekalnią i toaletami.

    W marcu miała się rozpocząć budowa nowego dworca PKS w Legnicy. Po starym, który został zlikwidowany nie ma już śladu. Miałyby być kontenery zastępcze, ale na obiecankach się skończyło i tak ludzie mogą tylko kupić bilety a o wygodach można tylko pomarzyć. Na szczęście zima była lekka, bo w przeciwnym wypadku czekanie na autobus w tym miejscu byłoby zapewne bardzo uciążliwe. Nie ma wątpliwości, ze taki stan rzeczy to wstyd dla Legnicy, która jest przystankiem dla wielu dalekobieżnych kursów autobusów.

    Brak dworca i poczekalni to jedna sprawa, ale brak toalet to w takim miejscu równie duży problem. Inwestor jak informują lokalne media ma zacząć prace już niebawem, a skończyć na przełomie roku. Będą przystanki, poczekalnia oraz…dyskont spożywczy. O toalecie jak widać nic nie wspomniano, ale może i oby tak było, jednak i ona się pojawi. Czy te plany się urzeczywistnia, zapewne kiedyś tak, szkoda tylko, że pasażerowie musza na nie tyle czekać.



  • Limit wzrostu i płatna toaleta, takie atrakcje tylko w Poznań City Center

    Żadna otwarta nie dawno nowa galeria handlowa nie wzbudzała tyle kontrowersji, co znajdująca się nieopodal Dworca PKP i PKS Poznań City Center. Wszystko za sprawą znajdującej się tam toalety publicznej. Toaleta jest ogólnie płatna, co jest pierwszą sprawa wywołująca wiele dyskusji. Aby z niej skorzystać należy uiścić opłatę w wysokości 2 zł. Powszechnie przyjęło się, że toalety publiczne w hipermarketach są bezpłatne, tutaj jednak jak tłumaczą właściciele oraz firma nadzorująca z powodu sąsiedztwa jest inaczej dla lepszej higieny odwiedzających.

    Dużo większe kontrowersje wywołało jednak odstępstwo od opłaty. Mianowicie osoby poniżej 140 cm, które przejdą przez specjalną ku temu przystosowaną bramkę będą mogły wejść za darmo.  Osoby niepełnosprawne są również zwolnione z opłaty, musza jednak wcześniej użyć specjalnego dzwonka, który przywołuje obsługę. Pozostali klienci mogą ponadto otrzymać bonifikatę pobranej opłaty w 8 punktach w galerii handlowej na podstawie ważnego przez rok paragonu. Wedle zapewnień liczba punktów honorujących paragony ma być rozszerzana.

    Cały pomysł jest z pewnością czymś nowym. Można zrozumieć intencje właścicieli, czy jednak nie warto było udostępnić te toalety, a zainwestować po prostu w monitoring i częstsze sprzątanie toalet. Choć z drugiej strony te publiczne są prawie zawsze płatne, więc może i warto przyzwyczaić polaków, ze tak jak w szaletach wolnostojących tak i tutaj trzeba uiścić opłatę. Najgorzej na całym rozwiązaniu mogą wyjść dzieci, które nie zmieszczą się w wymiarach, oby tutaj obsługa okazała się więc wyrozumiała.



  • Nowy pawilon handlowy w Głogowie

    Pawilon nad sukiennicami na Rynku kosztować będzie miasto prawie 3 mln zł. Na razie trwają prace ziemne przy jego budowie. Pierwsi turyści będą mogli wejść do środka i obejrzeć zabytek w połowie września.

    Na Rynku z tyłu ratusza jeszcze dwa lata temu planowana była fontanna. Teraz już wiadomo, że stanie tu szklany pawilon, w którym będzie można oglądać zabytek, wpisany już do krajowego rejestru zabytków. To relikty piwnic sześciu komór sukienniczych, które są pozostałościami północnego pasa obiektów handlowych, wchodzących w skład głogowskich sukiennic. – Jestem przekonany, że będzie to atrakcyjne miejsce, dla głogowian i turystów – mówi prezydent Jan Zubowski. – Takiej prezentacji nie ma w innych miastach.

    Do połowy kwietnia mają zakończyć się prace ziemne. Wbijane są obecnie pale, które służyć będą za wzmocnienie terenu, chroniące ziemię przed obsunięciem. Wokół nich zostanie wykopany rów pod wzmocnienie budowli. Do metalowej konstrukcji przyczepione zostaną szklane ściany. Pawilon będzie miał wysokość około 4,2 metra, zajmie powierzchnię ok. 500 mkw. Będzie można oglądać relikty ze zbudowanych nad nimi platform sapcerowych.

    Miasto wystąpiło o dofinansowanie inwestycji do ministra kultury. – Minister Zdrojewski mógł obejrzeć relikty w zeszłym roku, podczas wizyty w Głogowie – mówi prezydent Zubowski. – W tym roku byliśmy z wizytą u ministra w Warszawie. Potwierdził wsparcie finansowe dla naszego pomysłu. Otrzymamy na ten cel 200 tys. zł. Czekamy jeszcze na decyzję marszałka dolnośląskiego w sprawie dofinansowania, liczymy na ok. 100 tys. zł.

    Budowla będzie dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych na wózkach. – Każdego roku nasze miasto odwiedza około tysiąca osób niepełnosprawnych, które przebywają w domu uzdrowienia ks. Janusza Malskiego – dodaje prezydent. – Także one będą mogły oglądać ten zabytek bez żadnych przeszkód, podobnie jak i wszyscy głogowianie.

    Wiosną ulica przebiegająca obok inwestycji będzie jednokierunkowa, tak by plac budowy nie utrudniał restauratorom wystawienie na Rynku ogródków.



  • Puste punkty handlowe na dworcu głównym we Wrocławiu

    Według zapewnień PKP najemcy komercyjni mieli się urządzać na Dworcu Głównym od początku września. Jednak od lipca nic się tam nie zmieniło. Kilka firm ciągle czeka na zielone światło, ale PKP nie wpuszcza ich na dworzec i niejasno tłumaczy dlaczego.

    Wyremontowany za 361 mln zł Dworzec Główny został otwarty w czerwcu tuż przed Euro 2012. Ale wówczas czynne były tylko biletowe kasy, kiosk usługowy z prasą i naprędce zaaranżowane dwa pailony gastronomiczne. Pasażerowie nie mieli dostępu do innych pomieszczeń, bo w istocie remont wciąż trwał. Pawilony świeciły pustkami.

    W lipcu udało się wprowadzić kilku najemcom, działały już dwa kioski Ruchu, kiosk usługowy gdzie podróżni mogą wymienić pieniądze, kawiarnia Coffee Heaven, Dolnośląska Organizacja Turystyczna i firma Pami, która obsługuje dworcowe toalety.

    Nie wiadomo jednak co z resztą pustych pawilonów które znajdują sie w hali głównej i na zewnątrz dworca. Czyżby nie było już chętnych na dzierżawę kiosków usługowych w tak dogodnym miejscu? Wydaje się jednak iż sami chętni by się znaleźli jednak to co się działo w lecie troszeczkę odstrasza potencjalnych nabywców pawilonów.