• Secesyjne wiaty przystankowe nowym trendem małej architektury.

    Przestrzeń miejska cały czas ulega zmianom. Nie inaczej jest z elementami małej architektury. Po ich wyglądzie jasno widać najczęściej, kiedy zostały wykonane. Sprawa może wydać się trudniejsza w przypadku wiat przystankowych, które obecnie coraz częściej spotkać możemy na terenie większych miast w Polsce.

    Mowa tutaj oczywiście o secesyjnych przystankach autobusowych/tramwajowych. Po wielu latach, kiedy to w naszym kraju królowały ogólne i nowoczesne wzory tego typu elementów małej architektury miejskiej przyszedł czas na bardziej zindywidualizowane podejście do tematu. Stylizowane na starszy, zabytkowy styl wiaty przystankowe pojawiły się już np. na ulicach Krakowa, Łodzi oraz Jarosławia.

    Styl ten z pewnością nabierze tempa. Secesyjne przystanki wpasują się z pewności idealnie w okolicach zabytkowej starówki, muzeum, zamku, starodawnych kamienic, murów obronnych itp. stref.  Dzięki ozdobnym detalom i elementom dachu, słupków, ławek o wiele lepiej komponują się z otoczeniem niż nowoczesne konstrukcje gwarantując taki sam poziom komfortu i ochrony dla pasażerów.

    Można mieć, zatem nadzieje, że historyczne centra miast w Polsce niebawem nie będą ubogacane takimi niezbyt trafnymi elementami mebli miejskich w postaci nowoczesnych wiat przystankowych nijak pasujących do okolicy, a zastąpią je stylizowane, secesyjne przystanki. Jak wiadomo nie od dziś wygląd również ma przecież znaczenie i wpływa na poziom komfortu który odczuwamy i satysfakcję z przebywania w przestrzeni miejskiej w której się znajdujemy.



  • Droga super nowoczesność wiat przystankowych.

    Podczas niedawno odbywającego się Kongresu Transportu Publicznego została zaprezentowana multimedialna wiata przystankowa, która ma potem testowo stanąć w centrum Olsztyna. Warto nadmienić, ze to już kolejna próba zainteresowania takim przystankiem samorządowców. Konstrukcyjnie nie odbiegała ona od nowych modeli polskich producentów, które znamy z ulic miast i gmin w Polsce. Wyróżniały ja informacyjne kolorowe, ledowe panele informacyjne. Fajna sprawa i zapewne funkcjonalna, tylko cena… ok. 50 tyś zł.

    Można zrozumieć technologie i wszystko, ale to nie na kieszeń rodzimych samorządów. Owszem jest wyjątek w postaci Rzeszowa, ale to tez pojedyncze sztuki (docelowo maksymalnie ma być ich 10) ale tam zamiast paneli informacyjnych jest ogrzewanie, klimatyzacja, panele solarne, bardziej zabudowana forma konstrukcyjna itd. Fakt troszkę są droższe ale ich funkcjonalność inna i chyba bardziej potrzebna. Bez ledowych ekranów i gablot informacyjnych pasażer z pewnością się obędzie, a ciepło zimą lub chłodną bryzę w upalne dni o wiele bardziej doceni.



  • Stacje do naprawy rowerów podbijają Polskę

     

    Czym są stacje naprawy rowerów? To małych gabarytów metalowe słupki przymocowane do podłoża, w których wnętrzu podwieszone są na metalowych linkach najczęściej używane przez rowerzystów narzędzia przydatne do drobnych napraw. Stacje rowerowe wyposażone są również w pompkę z uniwersalnymi rodzajami wentylów tak, aby każdy cyklista mógł napompować swoje koło.

    Ilość stacji naprawy rowerów rośnie jak grzyby po deszczu. Jednym z miast gdzie od niedawna takie elementy pod nazwą Cyklo Majster można napotkać są Gliwice. I nie powinno to nikogo dziwić. Koszt zakupu i montażu takich urządzeń jest stosunkowo niski w stosunku do przydatności. Są bezpłatne i można z nich korzystać o każdej porze roku. Posiadają wsparci techniczne i małe gabaryty, dzięki czemu mogą się pojawiać bez przeszkód w różnych miejscach przestrzeni miejskiej. Co ważne narzędzia i same stacje rowerowe są bardzo uniwersalnym elementem małej architektury.

    Dodatkową zaletą stacji naprawczych rowerów jest fakt, że wpisują się one w trend popularyzacji ekologicznych form transportu, a do tych niewątpliwie zalicza się rower. Przykładem jak ważną zaczyna on pełnić role niech będzie sukces roweru miejskiego w Warszawie oraz Gdańsku oraz coraz większa ilość chętnych do udziału w różnego typu rajdach. Szczególnie widać to też w zatłoczonych centrach miast, gdzie do pracy dostaniemy się często szybciej rowerem niż podróżując samochodem stojąc w kilometrowych korkach. Oby, zatem zapewniając nam spokój ilość stacji naprawczych rowerów nadal się zwiększała, a wtedy rzesza chętnych do zmiany czterech kółek na dwa również będzie szła, a może nawet i jechała w tym kierunku.



  • Wiaty rowerowe przy szkołach coraz popularniejsze

    Już niebawem zacznie się nowy rok szkolny. Miliony uczniów swoją drogę do i ze szkoły pokonywać będzie zarówno pieszo, autobusami jak również rowerem. Wychodząc naprzeciw tej ostatniej grupie uczniów przed szkołami coraz częściej zaczynają być montowane wiaty rowerowe. Są one zawsze wyposażone w stojaki oraz oznaczenia, a nawet odbojniki. Tego typu wiaty rowerowe mają za zadanie chronić pozostawione przez uczniów rowery przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz kradzieżą.

    Szereg wiat rowerowych powstał już w takich miastach jak: Łódź, Poznań, Skarżysko Kamienna oraz Białystok. Niebawem ma się także pojawić w ramach realizacji zadania z budżetu obywatelskiego 9 szt. wiat rowerowych w Świdniku. Z pewnością jest to trend, który powinien być popularyzowany, bo wpływa bezpośrednio na poprawie komfortu uczniów oraz propagowanie aktywności fizycznej oraz zdrowego trybu życia.



  • Nowe stare daszki wiat dwóch stacji metra w Warszawie

    Na stacja Pole Mokotowskie oraz Politechnika maja lada dzień zostać wymieniane wiaty chroniące pasażerów kierujących się do podziemnych tuneli metra. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że owe daszki zostały wykonane ponad 21 lat temu, czyli w roku 1995. Zamiast wymiany na nowoczesne i bardziej estetyczne konstrukcje zostaną one po prostu wykonane tak samo jak kiedyś i dokładnie tak samo będą wyglądać.

    Czy jest w tym  logika, bo sama naprawa mocno wyeksploatowanych konstrukcji nie budzi wątpliwości, lecz ich estetyka przy kreacji wizerunku stolicy naszego kraju. Czy nie można było pójść w stylistykę nowych daszków, które są przy drugiej linii metra? Pozostaje zatem nam teraz czekać w wypadku tych dwóch stacji kolejne 21 lat, może wtedy wygląd tych daszków będzie na tyle negatywnie kontrastował, że zostaną zamienione na inne, chyba, ze wtedy zostaną zaliczone w poczet zabytków XX wieku…



  • Nowe stacje, wiaty peronowe, dworce, czyli metamorfoza PKP

    W całym kraju zmieniają się na potęgę dworce kolejowe. Dziesiątki nowych stacji wyposażonych w wiaty peronowe, kosze na śmieci, ławki, gabloty informacyjne, odnowiona nawierzchnie oraz budynki z kasami, toaletami publicznymi i punktami gastronomicznymi oraz oczywiście tory sprawiają, że koleją podróżuje się coraz to lepiej. O pociągach nie trzeba natomiast wspominać. W wielu miejscach przy dworcach PKP powstają też centra przesiadkowe. To bardzo ważne obiekty w przestrzeni miejskiej, gdyż skupiają transport będący jednym z najistotniejszych elementów tkanki miejskiej. Ostatnimi latami jednak głównie widać było nowe duże budynki największych dworców kolejowych, które przechodziły metamorfozę. PKP jednak zapowiada też że również małe stacje gdzie są wyłącznie same wiaty peronowe przejdą modernizacje i ich standard ulegnie poprawie na nowy, lepszy, bardziej funkcjonalny oraz estetycznie dopasowany. Pierwsze efekty już widać i tak przestrzeń miejska, która wielokrotnie straszyła dzięki środkom unijnym i aktywności samorządów stała się niejednokrotnie jedna z najbardziej atrakcyjnych  i wartych uwagi.

     



  • Centra przesiadkowe, czyli przestrzeń miejska w nowym wydaniu

     

    Nowa perspektywa środków z Unii Europejskiej przyniesie nam z pewnością jeden duży zasadniczy wysyp inwestycji związanych z budową centrów przesiadkowych, czyli miejsc, na których bez problemowo przesiądziemy się z jednego środka komunikacji na drugi, a szczególnie z samochodu i roweru na pociąg, autobus lub tramwaj.

    Centra przesiadkowe składają się najczęściej z dużej wiaty lub kilku mniejszych, peronów postojowych, parkingów dla samochodów oraz rowerów, pawilonów handlowych lub gastronomicznych, toalety publicznej oraz szeregu elementów małej architektury. Ich funkcjonalność uzależniona będzie od tego czy faktycznie zaczną spełniać swoja role i mieszkańcy będą chcieli z nich korzystać.

    Czarny scenariusz to funkcja ładnych pętli autobusowych/tramwajowych. Stanie się tak, jeśli nie będzie odpowiednich zachęt do zmiany środka transportu, lub będzie to nie tak płynne jakbyśmy tego oczekiwali lub też oczekiwanie pod wiatą przystankowa na takim centrum przesiadkowym okaże się zbyt czasochłonne, a środek transportu będzie nie tak wygodny i nie tak szybko dotrzemy nim w wyznaczone miejsce jakbyśmy sobie tego życzyli.



  • Niefunkcjonalne wiaty przystankowe po raz kolejny

    O wielu wadach wiat przystankowych w Warszawie nie trzeba już wspominać, bo zostało o tym naprawdę wiele napisane. I wydawać by się mogło, ze przez ten cały szum z nimi związany inne miasta nauczą się jak to się mówi na błędach. Jak się jednak okazuje nic bardziej mylnego.

    W Kościerzynie miasto postawiło nowoczesne wiaty autobusowe na dworcu PKS. Fakt wyglądają estetycznie. Cóż jednak z tego, gdy nie spełniają swojej funkcji. Nie chronią ani przed deszczem, ani przed wiatrem, ale za to kosztowały ok. 20 tys. zł od sztuki. Trzeba przyznać, że jak na brak komfortu to dość spora suma. Burmistrz już zapowiedział, ze będzie wnioskował o ich poprawkę, która zapewne wpłynie na kolejne wydatki ze strony Kościerzyny.

    Wystarczyło jednak troszkę uważniej przyjrzeć się koncepcji i projektowi, który producent przedstawiał lub też poczytać opinie mieszkańców i pasażerów z różnych miast gdzie tego typu lub podobne wiaty przystankowe już stoją. Trzeba przyznać, ze wiaty z prostym daszkiem wyglądają nowocześniej niż te z półokrągłym, jednak, jeśli już takie przystanki autobusowe się stawia warto by poza wyglądem były tez funkcjonalne, gdyby jeszcze cena nie była w granicach samochodu używanego, a bardziej dobrego motoru lub skutera to już naprawdę byłby ideał.



  • Rowerowy zawrót głowy

    Polska jak długa i szeroka stawia na rozwój infrastruktury rowerowej. Mowa tutaj nie tylko o miejskich wypożyczalniach rowerów, ale także o szeregu ścieżek rowerowych oraz niezbędnej przy nich tematycznej infrastruktury.  Najbardziej znana jest z pewnością ścieżka rowerowa GreenVelo, która biegnie aż przez pięć województw. Szczególnie duże miasta mając na względzie poprawę komunikacji widzą swoją szanse oraz niebywałe korzyści dla mieszkańców z tego typu inwestycji.

    Czy jednak ścieżki rowerowe w Polsce to fakt czy fikcja. Na chwile obecną głównie opierają się one o samo oznakowanie, a nie specjalne wydzielone pasy do swobodnej jazdy, gdyż te są po prostu tylko gdzieniegdzie. Nie znam miasta ze spójną pełną tego typu siecią, gdzie rowerzysta nie będzie narażony na podróżowanie w raz z samochodami. To jednak nie jedyny problem. Bardzo przydatne są dla rowerzystów miejsca postojowe.

    Tych jednak nie ma lub, jeśli są to opierają się na nie lubianych przez cyklistów tzw stojakach zwanych potocznie ”wyrwikułka”. Wiaty rowerowe to na razie w wielu miastach pieśń przyszłości, choć na szczęście w tym elemencie zaczyna się poprawiać. Przodują tutaj oczywiście duże zakłady pracy oraz urzędy i szkoły. Oby tego typu Jaskółka z Poznania, Łodzi, Skarżyska Kamiennej, czy też Białegostoku okazała się początkiem zmiany na lepsze. Gdyby jeszcze w takich miejscach postojowych były nowoczesne toalety publiczne, a na trasie nowoczesne gabloty informacyjne to już byłoby naprawdę komfortowo. Polacy chcą jeździć na rowerze i z pewnością robiliby to częściej, jeśli mieliby ku temu odpowiednie warunki.



  • Ogromne wiaty przystankowe w Katowicach jednak do poprawki

    Podczas budowy nowe ogromne wiaty przystankowe budziły spore emocje, nie mniejsze jak te przy przebudowie samej płyty przestrzeni zwanej „rynek”. Nic dziwnego, bo przystanki oparte na wysokiej stalowej konstrukcji są widoczne z daleka. Problem jednak w tym, że daszki mają, krótkie i tylko na takiej wysokości jak zwyczajne wiaty przystankowe, a nie na samej górze wzorem wiat peronowych. Ponadto z racji wielkości na tych przystankach po prostu wieje i zacina.

    Czy zatem spełniają swoja rolę. Według mieszkańców zdecydowanie nie. Miasto zapowiedziało, więc ich poprawę. Pytanie tylko czy wcześniej nie można było tego uczynić. Można zrozumieć naśladownictwo zachodnich wzorców. Jednak tam wiaty tego typu nie mają daszków tylko pełne lub podwieszone na samej górze dużo większe zadaszenie doskonale przemyślane pod różnego typu warunki atmosferyczne oraz otwartą przestrzeń. Czy poprawki katowickich wiat zdadzą egzamin, czas pokaże.